Jak wyceniać strony internetowe?

Artykuł ukazał się na blogu powiązanym z WebWaveCMS. Brak linku.

Sztuka prawidłowej wyceny projektów, mam tu na myśli zarówno strony internetowe, jak i aplikacje czy grafiki, to rzecz którą niewielu programistów opanowało w stopniu wystarczającym. W tym tekście dam Ci nieco porad w jaki sposób wyceniać zlecenia. Możesz mi zaufać – zajmuje się tym od lat.

Młody programista, po miesiącach, czasem wręcz latach spędzonych na nauce bądź też pracy w korporacji może zdecydować się na podjęcie kariery freelancera.  Jak się wkrótce przekona, okaże się ona o wiele bardziej wyboistą ścieżką niż początkowo sądził. Powodów jest wiele, ale jednym z nich jest to, że niewłaściwie wycenia on strony internetowe. Istnieje wiele narzędzi które mają pomagać programistom wyceniać strony, ale do nich przejdziemy na końcu. Zacznijmy od początku…

#1 Konkurencja

„Indians, indians everywhere”. Hindusi są prawdziwą plagą portali freelancerskich. Są ich miliony, są strasznie tani i najczęściej wykonują fuszerkę. Nasi rodzimi biedni studenci i licealiści, gotowi zrobić rozbudowany portal za 500 zł są drobnym problemem w porównaniu do mieszkańców Indii. Konkurencja może odstraszyć Cię od pozyskiwania zleceń na zagranicznych portalach. Dramatycznie niskie ceny, mimo tego, że są w dolarach, sprawiają, że czasem ciężko jest pracować dla zagranicznych klientów. Porada pierwsza – konkuruj solidnością wykonania, nie ceną.

#2 Ostrzegawcze sygnały

Załóżmy, że jesteś już na portalu freelancerskim, zaczynasz przeglądać zlecenia. Co powinieneś zrobić w pierwszej kolejności?

  • Odrzucić wszystkie zlecenia, w których są napisane raptem 1-2 zdania o tym co ma być wykonane
  • Odrzucić wszystkie zlecenia, w których zleceniodawca pisze że sprawa jest PILNA
  • Odrzucić wszystkie zlecenia w których zleceniodawca pochodzi z Afryki lub Indii.

Oczywiście dwa ostatnie punkty są opcjonalne, jednak w mojej karierze freelancerskiej najgorzej współpracowało mi się z klientami z tego kontynentu i kraju, a jeśli chodzi o punkt drugi – najczęściej śpieszący się zleceniodawca to niedokładny zleceniodawca, który będzie wymagał wiele, a płacił niewiele. Podobnie jest z bardzo ubogim opisem problemu do rozwiązania, czy strony do zrobienia. Nie przepadam za randkami w ciemno i Tobie tez je odradzam.

#3 Wycena

No i przeszliśmy do samej wyceny. Tutaj sprawa wygląda następująco. Gdy pracowałem sam wychodziłem z zasady, że nie robię zleceń poniżej 500 zł, ani powyżej 10 000 zł. Myślę, że jest to zdrowa zasada, pozwalająca z jednej strony się cenić, a z drugiej nie brać za dużo na głowę. Do ceny którą policzysz dorzuć 20%, to sprawi, że będzie ona bardziej zgodna z rzeczywistością. Do terminu dorzuć również te 20% dni więcej, to sprawi że będziesz miał większy zapas czasu. Wykonując zlecenie, niekoniecznie mów klientowi o tym, że skończyłeś przed czasem, raczej zajmij się dopieszczaniem kodu, by był on jak najwyżej jakości. Nie bój się pytać znajomych programistów, bardziej doświadczonych od Ciebie, na jaka kwotę by to wycenili. Po kilkudziesięciu zleceniach będziesz miał prawdziwy kalkulator w głowie, dzięki  któremu z łatwością wycenisz odpowiednio dane zlecenie.
#4 Konkrety?

„Dlaczego nie rzucasz konkretnymi kwotami?” Możecie zapytać. Odpowiedź jest bardzo prosta –  pieniądze za zlecenie są bardzo różne, zależne od doświadczenia programisty. Oczywiście podglądowo, mogę podać widełkami, którymi operowałem na początku swojej pracy:
799 – 1299 zł – landing page
899 – 1499 zł – wizytówka (nieco większa od landinga)
899 – 1799 zł – prosty blog
1299 zł – 1999 zł – prosta strona
2999 zł – 3999 zł – sklep prosty
3999 zł – 9999 zł – sklep zaawansowany
9999zł w górę – duża witryna

Teraz bym nieco zawyżył te ceny, ale, także ja, musiałem uczyć się na błędach.

#5 Narzędzia do wyceny

Jeśli chodzi o narzędzia, które mogą pomóc w szacunkowym wycenieniu strony są to m.in.:
1) http://www.ilekosztujestrona.pl/ – prosty kalkulator, który sprawia, że wielu klientów przegląda na oczy.

2) Najróżniejsze arkusze, w których wypisujesz wszystkie elementy na stronie które możesz zakodować (mam tu na myśli takie rzeczy jak blog, panel użytkownika, panel administratora, forum, szatę graficzną itd. Itp.), następnie wysyłasz ten arkusz klientowi, a on zaznacza które elementy mają znaleźć się na stronie. Praca domowa dla czytających to – spróbujcie sami stworzyć taki arkusz, jest on diabelnie pomocy.

I to wszystko co miałem Ci do przekazania, mam nadzieję, że wyciągniesz z tego jakieś wnioski i nie staniesz się „polskim hindusem” psującym rynek!