„Batman. The Telltale Series”

Telltale Games dojrzewa. Początkowo ich gry były dość nieśmiałe, ale z czasem stają się coraz bardziej dorosłe. W „The Walking Dead” szokiem było zabicie dziecka, w „The Wolf Among Us” mieliśmy do czynienia z ciekawie wykreowanym światem i klimatami noir, w „The Walking Dead 2” dostaliśmy odgrzewanego kotleta, ale była to pierwsza gra z punktu widzenia nastolatki, wreszcie trafiła się „Gra o Tron”, która była odrobinę pomyłką bo poza wyrzynaniem protagonistów nie miała posmaczku Martinowskiego. No i teraz dostaliśmy „Batmana”. Narkotyki, przemoc ( w tym wobec dzieci!), tortury, choroby psychiczne, seryjni mordercy, grzechy z przeszłości… To wszystko składa się na naprawdę przyzwoitą historię o Mrocznym Rycerzu, jakiej jeszcze nikt nie opowiedział, chyba, że w komiksach (przestałem je czytać koło 15 lat temu…). Są z nią niestety dwa problemy:

  1. W ostatnich sekwencjach (walka w grobowcu) już całość popłynęła ostro w komiks i w dość nierzeczywistą opowiastkę. Niesmak na końcu pozostał, ale wcześniej dostałem kilkanaście godzin solidnej rozgrywki
  2. Motywacja głównej pary antagonistów była co najmniej… dziwna. Rozumiałem ich nienawiść do Wayne’a, ale w połączeniu z jakimiś bezrozumnymi atakami na całe miasto? To się nie dodawało!

Poza tymi drobnymi mankamentami było naprawdę fajnie. Niestety komiksowy silnik już trochę nie daje rady, ale być może trzeba się po prostu doń przyzwyczaić? Polecam!