„Pokuta” Ian McEwan

No i skończyłem czytać „Pokutę”. Podobało mi się, nie była to super ciężka książka, ale po zakończeniu było mi ciężko na sercu, a więc „siadła”. Ten epilog był trochę niepotrzebny, aczkolwiek doceniam taką szkatułkowość, że ten autor Ian napisał książkę o Briory, która pisała książkę „Pokuta” o tym co było w książce. No i bardzo przyjemny zabieg z tym, że nie wiadomo do końca co się stało z Keirą Najtli i tym Robbiem… Fabuła była naprawdę przyjemna, pokazanie jak drobna rzecz może komuś spieprzyć życie i jak to potem odbija się na osobie spieprzajacej. Na pewno była to inna książka niż poprzednie, które czytałem z polecenia D.