„Taboo” & „Legion”

… Innym słowy – bardzo kiepski początek roku, jeśli chodzi o seriale. Na początku był słabiutki czwarty sezon „Sherlocka”. Ale myślałem, że to tylko jednorazowa wpadka. Tymczasem najpierw sięgnąłem po „Taboo”, które było tak ostro reklamowane, serial z Tomem Hardym i Kompania Wschodnioindyjską w roli głównej. Spasowałem po trzech odcinkach, Dominika wytrzymała cztery. Wiało nudą i nie pomagały tutaj nawet realistyczne stroje i charakteryzacja.

Potem pojawił się ten „Legion”, który miał zredefiniować sposób pokazywania superbohaterów. Stajnia Marvela, co może się nie udać? Tymczasem było to słabsze niż „Jessica Jones”, efekty specjalne przypominały mi lata ’90 te, a i historia nie była zbyt porywająca. Zamierzam z D. sięgnąć po „Wielkie małe kłamstewka” i być może to właśnie to odczaruje słabą serialową passę w 2017.